Status

You are not logged in.

29.07.2016 roku, Prezes Wojciech Dudik zaprosił Kolegę Tadeusza Dzierżanowskiego do siedziby Koła,  aby złożyć najszczersze życzenia z okazji 90 urodzin przypadających 30 lipca oraz wręczyć upominek. Przy okazji Łowczy wręczył jubilatowi odstrzał na rogacze.  Jak się okazało tego dnia Św. Hubert obdarował naszego Nemroda szczęściem i Kol. Tadeusz wrócił do skupu z upolowanym rogaczem. :)

W naszym Kole tradycja związana z sygnałami łowieckimi sięga lat 70-tych minionego stulecia. Wówczas jako jedno z nielicznych kół mieliśmy w swych szeregach dwóch trębaczy. Józef Litarski

i Paweł Dowhyluk odgrywali sygnały dla zwierzyny  ułożonej na pokocie zbiorowych łowów, najczęściej „zając i lis na rozkładzie”. W kolejnych etapach dziejów „Kniei” ich dzieło kontynuują Józef Grela, Michał Dzierżanowski, Wojciech Dudik, Adrian Grela, Łukasz Dzierżanowski, Jan Żołyński i Bolesław Czyżewski.

Z inicjatywy Prezesa Wojciecha Dudika w br. koło wystawiło swój zespół na corocznym regionalnym konkursie sygnalistów. W Tułowicach pod nazwą „KNIEJA OPOLE” wystąpili Józef i Adrian Grelowie w towarzystwie Prezesa. Trzyosobowy zespół zgłoszony w klasie C prezentował 3 sygnały i zajął 5 miejsce. Naszych muzyków dopingowali Eugeniusz Stępień, rodzina Cyganowskich, Letkich oraz Łowczy Marek Dzierżanowski.

Tym występem przetarliśmy szlaki na konkursowych zmaganiach i z pewnością będziemy kontynuowali, może w rozszerzonym składzie, naszą obecność w regionalnej sygnalistyce.

Ponadto w budynku Technikum Leśnego, przy którym odbywały się przesłuchania wystawę swych zdjęć przyrodniczych zaprezentował Adrian Grela.

 

 

Sezon na rogacze rozpoczął się w br. wyjątkowo. Podczas pierwszego polowania 14 maja pozyskany został trzeci w historii koła kozioł perukarz. W sobotnie popołudnie kolega Wacław Jankowski udał się w okolice swojego stawku ok. 500 m od domu, gdzie rano zaobserwował perukarza. Kiedy kozioł podniósł się w jęczmieniu, rozemocjonowany oddał trzy strzały, które zakończyły trudny żywot chorego rogacza. W ubiegłym sezonie kozła widział w końcu lipca Adrian Grela i wówczas była to początkowa faza budowania peruki (grube parostki pokryte scypułem). Adrian chciał wtedy uwiecznić go na fotografii, jednak rogacz nagle zniknął, by pojawić się po prawie roku w tym samym miejscu.

Ponadto w dniu polowania rozpoczynającego sezon Św. Hubert obdarował jeszcze Rafała Mocię ciekawym myłkusem oraz seniora Andrzeja Mokrzyckiego wytartym szpicaczkiem.

Smaczny posiłek zorganizowany przez kolegów z Grodkowa pozwolił biesiadnikom długo świętować sukces kolegi Wacława, który w br. obchodzić będzie jubileusz swego 70-lecia.

 

Walne Zgromadzenie odbyło się 23.04.2016 r. tradycyjnie w Siedliskach. Spokojne, rzeczowe obrady o charakterze sprawozdawczym zakończyły się po 2 godzinach w koleżeńskiej atmosferze. Z istotnych zadań na nowy sezon wymienić należy podjęcie działań edukacyjnych wśród młodzieży z inicjatywy kolegi Bronka Letkiego.

Jak zawsze zainteresowaniem cieszyła się ekspozycja trofeów minionego sezonu z wyjątkową liczbą 9 trofeów medalowych. W przerwie znalazł się czas na pamiątkowe zdjęcie, profesjonalnie wykonane przez Adriana Grelę.

Na zakończenie zebrania Honorowemu Prezesowi Jerzemu Bieniowi oraz Prezesowi Wojciechowi Dudikowi po odśpiewaniu sto lat, wręczono upominki  z okazji imienin obchodzonych właśnie 23 kwietnia. Solenizanci zrewanżowali się lampką szampana, a po smacznym obiedzie zadbali również o coś na lepsze trawienie.

Witam.

 

ZO PZŁ w Opolu przesyła  poniższą informację z prośbą o jej rozpropagowanie i przekazanie w elektronicznej wersji na dostępne adresy e-mail.

Ponadto informacja znajduje się na stronie www.pzlow.pl.

 

Przypominam, Prosimy  jak najszybsze umieszczenie na stronach internetowych KŁ, informacji o petycji w obronie polskiego łowiectwa (ustawy).
Podpisanie elektronicznej petycji trwa kilka sekund.

 

Termin upływa 31 stycznia 2016 r.

 

Dostępna jest tylko do końca miesiąca !

Link: http://www.petycjeonline.com/myliwy_to_nie_morderca_przyrody_to_nie_szkodnik.

 

 

Koleżanki i Koledzy !

 

„W ostatnim czasie media bardzo często podejmują temat ustawy „Prawo Łowieckie”, która powinna być jak najszybciej procedowana w Polskim Parlamencie, by zabezpieczyć przyszłość polskiej przyrody, polskiego łowiectwa, ale przede wszystkim by wykonać wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Niestety wiele grup interesu, postanowiło wzniecić w Polsce całą masę negatywnych emocji pokazując nieprawdziwy obraz polskiego łowiectwa. Wykorzystując pomówienia, oraz grę na ludzkich emocjach, starają się pokazać społeczeństwu negatywny obraz myśliwego.”

Nie możemy pozostać obojętni, dlatego zachęcamy wszystkich myśliwych oraz sympatyków łowiectwa do podpisania petycji w obronie polskiego łowiectwa, utworzonej przez Magazyn Łowiecki Darz Bór.

 

Działajmy wspólnie i pokażmy siłę polskich myśliwych.

 

Petycja jest dostępna do 31 stycznia 2016 r, po tej dacie zostanie wydrukowana i przesłana do Pani Premier oraz Posłów RP.

 

Szanowna Pani Premier!

W ostatnim czasie media bardzo często podejmują temat ustawy „Prawo Łowieckie”, która powinna być jak najszybciej procedowana w Polskim Parlamencie, by zabezpieczyć przyszłość polskiej przyrody, polskiego łowiectwa, ale przede wszystkim by wykonać wyrok Trybunału Konstytucyjnego.

Niestety wiele osób zwiazanych z organizacjami społecznymi, które starają sie pomagać polskiej przyrodzie, postanowiło wzniecić w Polsce całą masę negatywnych emocji pokazując nieprawdziwy obraz Polskiego Łowiectwa. Wykorzystując pomówienia, oraz grę na ludzkich emocjach, starają się pokazać społeczeństwu obraz mysliwego, osoby polującej, uprawiającej łowiectwo jako wielce uprzywilejowanej….

Otóż nie jest w Polsce łatwo zostać mysliwym. Nie każdy może, a własciwie nie każdy powinien zostać myśliwym.

W parlamencie jest bardzo wielu myśliwych, którzy doskonale rozumieją potrzebę zmian i procedowania nowej ustawy. Niestety zostali oni zakrzyczeni przez organizacje społeczne „mające podobno zajmować się pomocą przyrodzie”, a ostatnio skupiające  się głównie na organizacji protestów.

Nieprawdą jest, że:

” (…) Uchwalenie przez posłów PiS nowego prawa łowieckiego oznaczać będzie m.in.:

  1. Strzelanie do zwierząt 100 metrów od naszych mieszkań i domów, co stwarza oczywiste zagrożenie dla zdrowia i życia oraz zakłóca mir domowy.
  2. Wyposażenie armii 116 tysięcy myśliwych w rewolwery przy braku okresowych badań lekarskich i psychologicznych jakie muszą przechodzić inni posiadacze broni.
  3. Zmuszanie właścicieli prywatnych posesji do udowadniania przed sądem poglądów religijnych by zapobiec polowaniom na ich własnym terenie (!)
  4. Finansowanie myśliwych z budżetu państwa, pomimo, że czerpią oni zyski z zabijania ponad miliona dzikich zwierząt rocznie – zwierząt, które do momentu zabicia stanowią dobro i własność wszystkich Polaków.
  5. Dalsze używanie przez myśliwych trującej amunicji ołowianej, choć prawie wszystkie kraje Europy od niej odchodzą.
  6. Udział dzieci w polowaniach mimo negatywnej opinii Rzecznika Praw Dziecka, Ministerstwa Edukacji Narodowej, psychologów i organizacji walczących o prawa dziecka. (…)”

Wystarczy przeczytać projekt ustawy i kilka innych aktów prawnych związanych z Łowiectwem by dowiedzieć się, że:

  1. Owszem możemy oddać strzał w odległości 100 metrów od zabudowań, ale nie w ich kierunku i tylko i wyłacznie w tedy gdy oddanie takiego strzału nie zagraża bezpieczeństwu osób i zwierząt mogących przebywać w tym terenie.
  2. Aby posiadać jakąkolwiek broń myśliwską musimy przejść badania psychologiczne, lekarskie i cały cykl szkolenia. Owszem w nowym projekcie nie ma mowy o badaniach okresowych, ale podobne przepisy dotyczą osób posiadających broń do celów sportowych…, więc nie jesteśmy wyjątkiem, a jedynie jedną z grup osób uprawnionych do posiadania broni w okreslonym celu, która podlega przepisom prawa!
  3. Potrzebna jest Nowa Ustawa Prawo Łowieckie, by właśnie osoby które nie chcą by na ich terenie odbywało sie polowanie, mogły wnieść sprzeciw, w czasie tworzenia obwodów łowieckich. Nie ma potrzeby by udowadniać odmienność wyznaniową lub inne sugerowane rzeczy. Nowe prawo ma pozwolić właścicielom nieruchomosci wyrazić swoja opinię dotyczącą mozliwości wykonywania polowania na ich terenach.
  4. Budżet Państwa nie dopłacał do tej pory nawet jednej złotówki do działalności myśliwych, choć dzikie zwierzęta chodzące po Polskiej ziemi, robiące szkody w uprawach leśnych, polnych, a także niszczące tereny miast i miasteczek są własnością skarbu Państwa, a więc wszystkich Polaków. Owszem koła łowieckie po odstrzeleniu zwierzyny otrzymywały pieniadze ze sprzedaży tusz pozyskanych zwierząt, jednak przychody z tego tytułu nigdy nie równoważyły kwot total wypłacanych za szkody łowieckie, oraz kwot wydawanych na ochrone upraw i poprawę jakości środowiska bytowania dzikiej zwierzyny. To własnie myśliwi za własne pieniądze i własnym wysiłkiem prowadzą introdukcję drobnej zwierzyny, dbają o bioróżnorodność oraz prowadzą największą akcję edukacyjną dla dzieci i młodzieży „Ożywić Pola”. www.ozywicpola.pl
  5. Nie jest prawdą że cała Europa odchodzi od pocisków ołowianych… Używanie amunicji ołowianej w Polsce, jest objęte badaniami mającymi pokazać kierunek zmian. Jest ona bezpieczniejsza w użytkowaniu, jeśli podejmiemy temat bezpieczeństwa posługiwania się bronią i aspekty związane z balistyką pocisku, oraz zachowaniu przy trafianiu w cel. Nie czekając na zmiany prawne Polscy mysliwi polują także używając amunicji bezołowiowej.
  6. Nigdzie w ustawie nie ma mowy o tym by dzieci mogły uczestniczyć w polowaniach. Art 91 projektu Ustawy mówi wprost, że dzieci poniżej szesnastego roku życia nie moga uczestniczyc w polowaniu w roli naganki… Dziś otaczające nas media, komputery, gry, czasopisma, internet skierowane do młodych osób, pokazują wiele więcej drastycznych rzeczy i treści niż niesie ze sobą uczestnictwo w polowaniu. Żaden rzecznik Praw dziecka, Minister Edukacji, psycholog, nie powinien decydowac o tym jak mamy wychowywać swoje dzieci. Myśliwi, to osoby dla których łowiectwo to Pasja, która wiąże się z poszanowaniem Tradycji, Kultury, Czci i Wiary i w takim duchu wychowujemy swoje dzieci!  Mamy w sobie wiele pokory i rozumiemy dzika przyrodę lepiej niż inni dlatego, że na codzień jesteśmy z nią najbliżej. Jesteśmy jej częścią
  7. To nieprawda, że wiekszość ludzi w Polsce negatywnie ocenia łowiectwo. To tylko 10% ogółu. Reszta osób nie wypowiedziało sie jednoznacznie ze wzgledu na brak wystarczającej wiedzy na ten temat – i własnie ten brak wiedzy pewne grupy osób „chcacych podobno dbać o interes polskiej przyrody” , chcą wykorzystać…

Pani Premier, Panie i Panowie parlamentarzyści !

W nowej kadencji Sejmu pokazaliście, że jeśli potrzebna jest zmiana prawa, wprowadzenie nowego prawa, które ma działać w interesie społecznym jestescie bardzo skuteczni i potraficie działać sprawnie.

Organizacje społeczne które głośno protestują, przeciw ustawie i projektowi przygotowanemu, przez Prawo i Sprawiedliwość, nie pokazują faktów związanych z tą ustawą, niejednokrotnie wprowadzając w błąd opinię publiczną.

Jako osoby dla których Łowiectwo jest życiową Pasją,  nie chcemy obojętnie przechodzić obok spraw które dotyczą naszej przyszłości i mamy tu na mysli nie samo łowiectwo, ale funkcjonowanie przyrody w Polsce.

Nie chcemy by inni zmieniali swoje przekonania na nasze, nie chcemy vegetarian namawiac do jedzenia mięsa, nie chcemy wmawiać innym, że nasz punkt widzenia świata, jest jedyny i właściwy, nie chcemy nikomu mówić jak ma żyć. Szanujemy innych zdanie i poglądy. Nie zależy nam na zbijaniu kapitału politycznego, finansowego, czy wielkim rozgłosie. Jesteśmy skromną grupą która chcie by ktoś uszanował nasze poglądy, nasz styl życia, naszą pasję. Jesteśmy myśliwymi, nie mordercami!

Żyjemy w Polsce Prawa. Demokracja to poszanowanie prawa jednostki. Wierzymy że Prawo i Sprawiedliwość to nie tylko zwykłe hasła, ale wyznaczniki kierunków działań dzisiejszego Parlamentu.

z wyrazami szacunku

 

Myśliwi i sympatycy łowiectwa.

Ostatnie polowanie zbiorowe tego sezonu odbyło się w obwodzie 71 na Dębinie 9-tego stycznia. Nic oprócz pięknej zimowej pogody nie zwiastowało wyjątkowego wyniku tych łowów. Na zbiórce stanęło 32 strzelców, 10 naganiaczy i liczna sfora dobrych myśliwskich psów Huberta Olejnika, Gabriela Lipy, Irka Sobla i kolegów Goryli. W tej sytuacji skorzystaliśmy z drugiej podwody wypożyczonej od Irka Sobla.

Prowadzący Prezes zaplanował trzy mioty i plan udało się zrealizować do godziny 14.30. Po pierwszym pędzeniu, w którym padło 8 dzików i lis, przy pieczonej w Dębówce kiełbasce, było o czym opowiadać. Kolejne dwa mioty były równie ciekawe i w rezultacie na pokocie leżało 19 dzików i lis – niespotykana do tej pory liczba w obwodzie 71.

Świerkowych gałęzi ledwie starczyło do obłożenia upolowanej zwierzyny.

Medal króla otrzymał Hubert Olejnik, który w ostatnim pędzeniu przy Starej Wolierze popisał się kwadrupletem do przelatków, z których ostatniego doszedł z Gamą po zakończeniu miotu.

Wicekrólami z dwoma dzikami zostali Wojtek Goryl i Ryszard Kopaczka.

Biesiada przy żurku i stekach (tym razem nie z dziczyzny) przebiegała mimo lekkiego mrozu w ciepłej, prawie rodzinnej atmosferze. Był czas na podsumowanie sezonu wyjątkowo dobrych zbiorówek, których królem przed polowaniem był jeszcze Łowczy. Zdetronizował go jednak Wojtek Goryl, któremu  św. Hubert ponownie podarzył i to on został Królem polowań zbiorowych sezonu 2015/16.

tekst i zdjęcia: Wojciech Dudik

Na 19 grudnia zaplanowano w br. Polowanie Wigilijne. Łowisko przygotowane zostało przez Alfreda Woźnicę i Andrzeja Kacubę, którzy zadbali o wyłożenie i uzupełnienie karmy w obrębie planowanych przez Prezesa miotów. Liczna grupa uczestników (prawie 30 myśliwych i kilkunastu naganiaczy) spowodowała, że wykorzystano trzy podwody,  w tym jedną wypożyczoną z K.Ł Jeleń Niemodlin.

Pierwszy raz całe „Wawelno”  popędzono na raz przy podziale naganki na dwie grupy. Wszyscy myśliwi byli na zwyżkach i efekt okazał się niezły – łania, 3 dziki i 2 lisy.

Po kiełbasce na ruszcie w Kniejówce przygotowanej przez kolegę Eugeniusza Stępnia przejechaliśmy przez autostradę na część zachodnią, gdzie przeprowadzono dwa pędzenia. Bilans to byk, łania i 8 dzików ( w tym dwa dublety Marka i Łukasza Dzierżanowskich).

Niekwestionowanym Królem Polowania został Hubert Olejnik z bykiem i łanią, wicekrólami Sławek Szorc z łanią i Łowczy Marek Dzierżanowski, który po dublecie strzelił jeszcze jednego dziczka. Ufundowany przez jednego z gości medal Króla Pudlarzy zawisł na szyi Jasia Żołyńskiego, który tego dnia po prostu nie trafiał. Bardzo dobry rezultat całego polowania w dużej mierze zawdzięczamy dobrze pracującej nagance, której trzon stanowili pracownicy Krzysia Szobera i dzieci (już wyrośnięte) naszych myśliwych, wspomagani przez ich psy myśliwskie.

Po pokocie udaliśmy się na wigilijny poczęstunek do siedziby Koła. Organizacją części kulinarnej zajął się jak zwykle kol. Edward Galla. Na wstępie podzieliliśmy się opłatkiem, składając sobie świąteczne życzenia w przepięknie ustrojonej przez  Łowczego sali domku myśliwskiego. Wśród wigilijnych potraw przygotowanych przez restaurację Złoty Róg z Wawelna oraz Łowczego znalazły się karpie z hodowli naszego Kolegi Andrzeja Kacuby. Król Polowania spisał się przy stole zapewniając odpowiednią do ilości potraw ilość napojów.

Tekst: Wojciech Dudik

zdjęcia: Adrian Grela

 

Tegoroczna wycena medalowa parostków rogaczy potwierdziła przypuszczenia, że 3  upolowane rogacze z „Kniei” mogą stać się medalowymi. Pierwszego strzelił Adrian 31 maja  pod „Saharą”, drugiego Hubert 17 lipca z „Wycinka”, a  29 lipca Adrianowi znów dopisało szczęście i w okolicach  „Żelaznej” upolował dużego rogacza.

Po wycenie okazało się, że nasz katalog trofeów powiększył się o 3 srebrno-medalowe rogacze, co jest bardzo dobrym wynikiem pokazującym właściwie prowadzoną  gospodarkę łowiecką.

W zaprzyjaźnionej „Cyrance” Adrian upolował  również srebrnego kozła, więc jego sezon rogaczy zakończył się  pod znakiem potrójnego srebra:)

Tekst i zdjęcia: Adrian Grela

 

Polowanie prowadzone przeze mnie, co roku skupia duże zainteresowanie /ku mojej wielkiej radości/. W tym roku na zbiórce stanęło 34 myśliwych, w tym 8 zaproszonych gości. Po sygnałach i odprawie ruszyliśmy na łowy. Ze względu na liczne grono polujących moimi pomocnikami byli doświadczeni traperzy – Adam i Hubert, a logistyczne wsparcie stanowiły 3 podwody kierowane przez Alfreda, Andrzeja i Gerarda oraz Mitsubishi LC z lawetą Czarka. Wsparciem dla naganiaczy natomiast były pieski Krzyśka, Gabriela oraz Gama Huberta, która doczekała się  końca urlopu macierzyńskiego :). I miot – „Bismark” poszerzony o Straszną Łąkę” dawał duże nadzieje. Niestety  wataha dzików zwietrzona przez psy Krzyśka uszła z nieobstawionego miotu przez „Studzienkową”. Na zbiórce okazało się, że padł 1 lis i koza, a do łani strzelał gość. 2 miot – „Sosnówka” i znów nadzieje na emocje wynikające z możliwej obecności płowego i czarnego zwierza. Zgodnie z planem, zostały obstawione wszystkie ambony i zwyżki a naganka z psami  ruszyła w kierunku wszystkich gęstych zakątków miotu. Psy osaczyły ładnego byka selekcyjnego pod „Rodzinną” i wypchały go na Gościa Przemka, który nie wykorzystał swojej szansy pudłując. Potem spod Stawu w Sosnówce Gama wypchnęła na pola watahę dzików, którą przespał Krzysiu Siekierka stojący pod „Samurą”, dając szansę Alfredowi na „Rodzinnej”. Niestety ten, będąc chyba zajęty wdrażaniem Moniki w meandry łowiectwa również przegapił najlepszy moment i spudłował. Psy pięknie lokalizowały dziki w miocie i głosząc je podnosiły emocje..Gość Przemek otrzymał kolejną szansę -strzelał celnie do wycinka, który zdążył odgryźć się osaczającym psom raniąc na szczęście niegroźnie pieska Krzysia. W tym czasie na łowczego Marka, siedzącego na ambonie „Markowej” wyjechała chmara jeleni. Dotrzymując słowa Marek wykazał się niebywałymi umiejętnościami kładąc 2 cielęta 1 strzałem!!! przechodząc niewątpliwie do historii tego polowania:). Zaraz potem zaproszona Diana – Ola strzeliła Łanię na spółkę z mężem Szymkiem, a Andrzej Sieheń ładnego dzika. Po pędzeniu czekaliśmy na posiłek z restauracji „Złoty Róg”. W końcu mogłem odegrać na rogu sygnał „na posiłek”. Na szczęście wyborny smak gulaszu zrekompensował minuty oczekiwania i zapełnił w większości puste żołądki. Po posiłku został nam ostatni miot. Zgodnie z planem to „Kwadratowa Łąka” miała być wisienką na torcie. Miot duży, bo poszerzony o „Warchlak” i „Rondelek” miał dać szansę na spotkanie i dzików i jeleni. No i faktycznie podczas obstawiania „Tunelowej” Chmara jeleni stała już w „Warchlakowym”. Naganka ruszyła z 3 kierunków,  a psy szybko zlokalizowały watahę pod „Kwadratową”. Nasz Mistrz  Krzysiu Sz. znalazł lukę i strzelił dzika, lecz psy nie mogły rozbić watahy, a naganka ze względu na wysoki stan wody nie mogła im pomóc. Z drugiej strony miotu Gość Szymek strzelił cielę, a w środku gość koźlę. Pomimo dzików osaczonych przez psy na  „Kwadratowej” i rosnącej nadziei uczestników polowania na spotkanie czarnego zwierza na linii strzału, postanowiłem zakończyć pędzenie. Gęsta tawuła oraz woda sięgająca kolan nie dawała szans na ich wypędzenie:((  Ruszyliśmy na pokot. Pocieszające dla mnie było zakończenie tego polowania przy dobrym naturalnym świetle, istotnym z pkt. widzenia mojej fotografii reportażowej. Dojeżdżając do Siedlisk zadzwonił mój telefon..a w słuchawce Edziu przestraszonym głosem zadaje pytanie „Czy już jest koniec?..” Okazało się, że wejście na ciasną ambonę „Marcową” sprowokowało go do dłuższego, niczym nie przerwanego „odpoczynku”. Na szczęście wysłany kierowca dowiózł go na miejsce pokotu na czas. Wraz z Józkiem i Jasiem odegraliśmy „jeleń, dzik, sarna i lis” na rozkładzie. Na pokocie znalazły się 4 jelenie, 4 dziki, 3 sarny i lis. Królem Polowania ogłosiłem Dianę Olę, V-ce Królem łowczego Marka, a medal z grawerunkiem zawiesiła na ich piersi nasza Diana Basia. Polowanie uznaję za bardzo udane, nie tyko ze względu na efekt, ale także ze względu na organizację, dyscyplinę, bezpieczeństwo i niepowtarzalną atmosferę.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim zaangażowanym w organizację polowania:

Huberowi, Adamowi, Czarkowi, Alfredowi, Andrzejowi, Gerardowi, Fredkowi, Edziowi, Darkowi, Krzyśkowi, Gabrielowi, Markowi.

Darz Bór!

Tekst i zdjęcia: Adrian Grela